niedziela, 14 sierpnia 2011

blada kreseczka

Mimo, że ze zrobieniem testu ciążowego powinnam zaczekać do sławetnego "pierwszego dnia spodziewanej miesiączki" byłam bardziej niecierpliwa.

Tomek znowu przyjechał na weekend do domu. Kiedy robiłam test wolałam się nie nastawiać. Byłam pewna, że to niemożliwe za pierwszym razem. Byłam pewna, że nie zobaczę dwoch kreseczek- znaku, że pojawisz się na świecie.

I właściwie zobaczyłam to co czego się spodziewałam, czyli jedną grubą różową krechę i drugą - maleńką bladziusieńką kreseczkę. Od razu powiedziałam T. że tym razem się nie udało. Przytulił mnie mocno, pocieszył i stwierdził, że to nmormalne, że uda się następnym razem. Nie ukrywam byłam mi przykro.

Nie wiem co zaćmiło mój mózg :)   Byłam pewna, że kreski powinny być dwie i bardzo wyraźne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz