poniedziałek, 19 września 2011

do albumu

Kolejne zdjęcie do kolekcji. Masz już 2,5 cm.  9 tydzień i 2 dzień ciąży.


Na zdjęciu tego nie widać, ale mogłam dziś zobaczyć twoje rączki i nóżki maluchu :)
Lekarz po odczytaniu moich wyników badań stwierdził optymistycznie, że możliwe, że kryją się tam gdzieś bliźniaki !!!! I mimo, że kiedyś marzyłam o takim rozwiązaniu przeraziłam się nie na żarty!
Na szczęście nikogo więcej tam nie zobaczył. 
Nie wyobrażam sobie tego!




sobota, 17 września 2011

dlaczego właściwie Kulenka :)

Dzieciaczku mój drogi, trzeba wyjaśnić skąd wzięła się nazwa "Kulenka".
Nie wiemy jeszcze jakiej będziesz płci więc"roboczo" nazywamy Cię Kulenką - Kubuś albo Lenka.

Czuję się dobrze, oznak ciąży brak:)
Ważę 56 kg czyli o kilogram więcej niż przed ciążą.

T. mówi do brzucha przez telefon:) ja głaszczę moją Kulenkę, żeby wiedziała, że bardzo ją kocham:)
Zdarzają się momenty, że zapominam, że jestem w ciąży. Może dlatego, że bardzo dobrze się czuję.

Kupiłam sobie pierwsze spodnie ciążowe :) Póki co nie muszę ich nosić - brzuszka nie widać.

piątek, 9 września 2011

niepokój

Mimo, że termina kolejnej wizyty miałam wyznaczony na 16 września postanowiłam pójść do lekarza wcześniej, bo troszkę się zaniepokoiłam.
Stwierdził, że dobrze zrobiłam. Zbadał mnie i stwierdził, że nie ma się czym martwić.

Zobaczyłam na usg Twoje bijące serduszko.
Masz 10,8 mm a już bije w twoim mikroskopijnym ciałku serce.
Cudowna, wzruszająca chwila. Jedna z najpiękniejszych i zdecydowanie warta zapamiętania.

środa, 31 sierpnia 2011

:)

Wizyta u dr M. w Katowicach.
Lekarz potwierdził ciążę!!!!!!! A dokładnie 6 tydzień i 5 dzień ciąży.

Dzieciaczku - pierwszy raz zobaczyłam Cię na ekranie USG. Prawdę mówiąc to niewiele było widać.
Sam moment gdy lekarz powiedział: No proszę, oczywiście, że ciąża! Gratuluję! - był NIESAMOWITY.
Wzruszyłam się!
Masz 7,4 mm długości !


poniedziałek, 22 sierpnia 2011

nie zawsze jest różowo

Moja pierwsza wizyta u ginekologa nie była zbyt udana. U tego lekarza byłam wcześniej tylko raz, nie darzyłam go specjalnie ani sympatią, ani zaufaniem. Chciałam poprostu jak najszybciej się upewnić, że napewno jestem w ciąży.

Stwierdził, że skoro nie mam miesiączki i test wyszedł pozytywny to najpawdopodobniej jestem w ciąży - cóż, tyle wiedziałam i bez jego opinii. Na usg nic nie zobaczył.

"Proszę uważać na siebie, a jeśli coś panią zaniepokoi to proszę jechać od razu do szpitala. Jeśli nie widać nic na USG to istnieje prawdopodobieństwo ciąży pozamacicznej".

Wystraszył mnie tym stwierdzeniem nie na żarty. Byłam przerażona.
Co robią przerażone kobiety podejrzewające ciążę? - pytają o radę wujka google.
Tym razem mnie uspokoił. Okazało się, że to bardzo częste, że w 5 tygodniu nic jeszcze nie widać na usg.

Postanowiłam za tydzień pójść do lekarza polecanego przez siostrę Tomka - E.

wtorek, 16 sierpnia 2011

taram!

Koniec długiego, sierpniowego weekenu - czas do pracy.
T. miał jeszcze jeden dzień wolny, zostawał więc w domu. Ja przed wyjściem do pracy postanowiłam, że zrobię jeszcze jeden test ciążowy.

Tym razem nie miałam wątpliwości.
Obie różowe kreseczki były bardzo wyraźne. Położyłam się do łóżka i trzęsącymi się rękami pokazałam test Tomkowi. Przytuliliśmy się mocno do siebie i dłuższą chwilę nic nie mówiliśmy.

Dziecko moje drogie, nie wyobrażasz sobie nawet jak ogromne to emocje kiedy dowiadujesz się, że za dziewięć miesięcy pojawi się w waszym życiu istotka, która zmieni to życie całkowicie.
Przez głowę przebiegło mi milion myśli. Czułam wszystko od euforii po strach - czy damy sobie radę. Płakałam i śmiałam się jednocześnie.

Przez cały dzień nie umiałam o niczym innym myśleć.

:)

niedziela, 14 sierpnia 2011

blada kreseczka

Mimo, że ze zrobieniem testu ciążowego powinnam zaczekać do sławetnego "pierwszego dnia spodziewanej miesiączki" byłam bardziej niecierpliwa.

Tomek znowu przyjechał na weekend do domu. Kiedy robiłam test wolałam się nie nastawiać. Byłam pewna, że to niemożliwe za pierwszym razem. Byłam pewna, że nie zobaczę dwoch kreseczek- znaku, że pojawisz się na świecie.

I właściwie zobaczyłam to co czego się spodziewałam, czyli jedną grubą różową krechę i drugą - maleńką bladziusieńką kreseczkę. Od razu powiedziałam T. że tym razem się nie udało. Przytulił mnie mocno, pocieszył i stwierdził, że to nmormalne, że uda się następnym razem. Nie ukrywam byłam mi przykro.

Nie wiem co zaćmiło mój mózg :)   Byłam pewna, że kreski powinny być dwie i bardzo wyraźne.

piątek, 15 lipca 2011

magiczna data czyli jak się to wszystko zaczęło

15 lipca 2011 - data niesamowita, data dla nas bardzo ważna. Tego dnia zmieniło się całe nasze życie.
Po niezbyt długich przemyśleniach postanowiliśmy, że nadszedł czas na nowego członka rodziny :)
Już na początku tego roku myśleliśmy, że dobrze by było, aby nasza córeczka lub synek urodził się w 2012 roku.
Swoją drogą w roku, w którym jakimś cudem w Polsce odbędą się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej.

Postanowiliśmy zatem - nie bez lęków i obaw, że rozpoczynamy nasze "starania" o dziecko.
Z doświadczenia znajomych, z tego co można usłyszeć domyślaliśmy się, że będzie to długa i niewykluczone, że trudna droga.

Tatuś wrócił do domu po dwóch tygodniach nieobecności, także baaaardzo za sobą tęskniliśmy :P
Jak się później miało okazać owocem tej tęsknoty i oczywiście naszej miłości miałeś/miałaś zostać Ty :)